Rozdział I
W małym miateczku, w Polsce, Darłowie żył chłopiec. Miał on 13 może 14 lat, na imię miał Patryk. Nikt go nie lubił, uważany był za kujona, wyzywano go, dokuczano mu. Patryk był niewysoki, gruby, nieładny. Wszyscy drwili z jego osoby, aż do pewnego dnia. Od 3 lat skrywał pewien sekret. Nie wiedział o tym nikt, nawet najbliższe mu osoby. Ujawnił to, gdy ktoś nazwał go zwykłym, przeciętym i nieistotym człowiekiem. Stało się to w szkole, na jednej z przerw. Patryk wyjął z plecaka zwykły, dębowy patyk, gdy usłyszał te słowa. Wypowiedział Disout Matia. Krzyczał.Wokół niegon zaświeciło fioletowe świtło, Patryk został uniesiony do góry. Gdy znów stanął na ziemi, dębowy patyk zamienił się w biały, krótki kij z małym światełkiem na końcu. On sam urłósł 20 centymentrów, szkolny mundurek zamienił się w powłóczysty płaszcz. C.D.N.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz