cz. 3
-Masz rację. Moja magia nie jest jeszcze bardzo potężna. - Odrzekł Patryk.
-Dlaczego nigdy TEGO nie pokazałeś? - dopytywali się jego koledzy.
-Bo nigdy nie byliście godni -odrzekł sucho - i jesteście godni na więcej. - Dodał i odszedł.
Gdy się odwrócił, znowu wypowiedział pierwsze zaklęcie i powrócił do normalnego wyglądu.
Szymon nie uwierzył w to co zobaczył, ale nabrał szacunku do Patryka. Podobnie jak cała szkoła.
Po lekcjach postanowiono, że odwiedzą Patryka. Gdy ustalili czas, ubiór, kto przyjdzie i gdzie się spotkają nagle okazało się, że nikt nie wie gdzie on mieszka. Ustalono, że rozwiążą te zagadkę.
KSIAZKA "Magia niezwyczajna"
poniedziałek, 21 maja 2012
C.D.
Osoba, która wystraszyła Patryka, a był to Szymon McKoloj, już wtedy był bardzo wystraszony. Ale nie był to koniec. Patryk Goodwest miał jeszcze wiele do zaoferowania. Wypowiedział kolejne zaklęcie. Tym razem brzmiało ono Gihut Makabrero. Szkolny korytarz stanął w płomieniach.
-Co, co ty zrobiłeś?- wyjąkał Szymon.
-Ogień. - odrzekł sucho Patryk.
-Goodwest podpalił szkołę- wrzeszczeli wszyscy.
-Nauczyciele was nie usłyszą. TO ma podwójne działanie.
Wszedzie rozlegał się wrzask.
-Ten ogień nie jest gorący i nic nie niszczy.- Zauważył Piotr Holeka.
Osoba, która wystraszyła Patryka, a był to Szymon McKoloj, już wtedy był bardzo wystraszony. Ale nie był to koniec. Patryk Goodwest miał jeszcze wiele do zaoferowania. Wypowiedział kolejne zaklęcie. Tym razem brzmiało ono Gihut Makabrero. Szkolny korytarz stanął w płomieniach.
-Co, co ty zrobiłeś?- wyjąkał Szymon.
-Ogień. - odrzekł sucho Patryk.
-Goodwest podpalił szkołę- wrzeszczeli wszyscy.
-Nauczyciele was nie usłyszą. TO ma podwójne działanie.
Wszedzie rozlegał się wrzask.
-Ten ogień nie jest gorący i nic nie niszczy.- Zauważył Piotr Holeka.
niedziela, 20 maja 2012
Rozdział I
W małym miateczku, w Polsce, Darłowie żył chłopiec. Miał on 13 może 14 lat, na imię miał Patryk. Nikt go nie lubił, uważany był za kujona, wyzywano go, dokuczano mu. Patryk był niewysoki, gruby, nieładny. Wszyscy drwili z jego osoby, aż do pewnego dnia. Od 3 lat skrywał pewien sekret. Nie wiedział o tym nikt, nawet najbliższe mu osoby. Ujawnił to, gdy ktoś nazwał go zwykłym, przeciętym i nieistotym człowiekiem. Stało się to w szkole, na jednej z przerw. Patryk wyjął z plecaka zwykły, dębowy patyk, gdy usłyszał te słowa. Wypowiedział Disout Matia. Krzyczał.Wokół niegon zaświeciło fioletowe świtło, Patryk został uniesiony do góry. Gdy znów stanął na ziemi, dębowy patyk zamienił się w biały, krótki kij z małym światełkiem na końcu. On sam urłósł 20 centymentrów, szkolny mundurek zamienił się w powłóczysty płaszcz. C.D.N.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)